Idź do strony: 1

  • Autor
  • Wiadomość
Wyrok sądu mediolańskiego dotyczący Eluany Englaro skłonił mnie do przemyśleń. Co jest lepsze: życie podtrzymywane aparaturą, bezwładność i niezdolność do komunikowania się z otoczeniem czy spokojna śmierć, która być może zaprzepaszcza szanse na częściowe chociaż przywrócenie do świata? Z jednej strony chyba nikt z nas nie chciałby leżeć godzinami i patrzeć na biały sufit, myśleć i czuć a nie móć nikomu o tym powiedzieć. Z drugiej jednak strony medycyna ciągle idzie na przód. Może lekarze wymyślą w końcu odpowiedni lek, który pomagałby w takich przypadkach. Po za tym znamy kilka przypadków, w których ludzie nawet po 30 latach śpiączki nagle się wybudzają.
Co o tym myślicie? Czy stanęlibyście za wszelka cenę po stronie życia, nawet niepełnego czy też śmierci?
Odpowiedź jest prosta: To nie ja daje życie, żeby móc je odbierać. Teraz tylko tak gadam, przyszłoby co do czego przegryzłbym sobie tętnice i cieszyłbym się, że odchodzę, ale jednak nie - wolę życie. Śmierć jest dla tych, którzy nie potrafią sobie z nim radzić.
Oczywiście jestem za życiem, ale... No właśnie... Teraz mogę teoretyzować, wygłaszać mądre myśli, zdecydowanie być za lub przeciw, ale nie wiem jak zachowam się, co będę myslał, jakie bym miał pragnienia, jakie dycyzje byłbym w stanie podjąć w obliczu cierpienia. Swojego lub kogoś bliskiego. Nie wiem!

Idź do strony: 1

Wydruk ze strony www.blogbox.com.pl