Idź do strony: 1

  • Autor
  • Wiadomość
Akurat jestem zachwycona tą ustawą. Niedługo będę (tfu tfu) podpisywać akt notarialny. Moje mieszkanie będzie mnie kosztować 8zł. Tak słownie osiem złotych. Jupi. Koszty notarialne około tysiąca, + jakieś inne bzdurne opłaty,w 1500zł się zmieszczę. Na szczęście kwestia grntów pod moim blokiem została uregulowana przez spółdzielnię dużo wcześniej, ponieważ już kiedyś sprzedawała w ten sposób lokale. Ustawa jest niedopracowana, ale jest. I chwała jej za to. Może dzięki niej zdołma wziąć jakiś kredyt, na mieszkanie większe. Do tej pory żaden bank słysząc że w rodzinie nie mamy ani jednego mieszkania na własność nie chciał nawet słyszeć o udzieleniu kredytu.... mimo,że stać mnie na jego spłacanie. Szkoda,że nadal nie ma ustawy o ogródkach działkowych. Chętnie wykupiłabym od gminy te moje marne 300metrów... zawsze coś...
Dzięki za informację! Z niej wnoszę, że jednak spółdzielnie ( w Warszawie) mogły - jeśli chciały i umiały-wcześniej porządnie załatwić sprawy własności gruntów, na których stoją budynki. Ale pewnie zaczęły starania nie rok temu, lecz 3-5, może dawniej... Jeśli tak, to teraz kwestię odrębności można rzeczywiście załatwić: a ) szybko, b) sprawnie, c) do końca. A potem mieszkańcy nie tylko mogą się starać o kredyt, lecz także wybrać taką formę administrowania, jaką uznają za najlepszą i najbardziej ekonomiczną. W sytuacji, gdy rozwiązanie podstawowych spraw generalnych ( własność gruntu) kiedyś zostało zaniedbane, a ustawa tego nie wymogła- odrębna własność lokalu ( i kawałka domu- klatki schodowej, piwnicy, suszarni, pralni, chodnika) wchodzi w rachubę, ale w zarządzaniu mało się zmieni. Właściciel niezmiennie zostaje "pod spółdzielnią", mając na nią wpływ równie ograniczony, jak dotychczas. Ale dobrze, że są miejsca z sytuacją OK, i z zadowolonymi właścicielami. Dobrych, Wesołych ( i fotogenicznych) Świąt!
Z tymi gruntami to bardzo zależy. Wiem że niecałe moje osiedle ma rozwiązany ten problem, powstała bowiem z okazji likwidacji wsi.... . Uprzedzano nas jednak,że mogą być kłopoty. Podejrzewam,że obyło się bez problemów, ponieważ moje mieszkanie nie ma dla spółdzielni dużej wartości. Do takich jak moje eksmituje się niepłacących czynszu... brak gazu, brak siły... warunki jak w akademiku niemalże. Ale bardzo dobre na pracownię na przykład (dlatego bardzo mi na nim zależy).

Idź do strony: 1

Wydruk ze strony www.blogbox.com.pl