Ciekawią mnie doświadczenia innych. Moje podpowiadają, że ustawę o przekształcaniu mieszkań spółdzielczych w tzw. odrębną własność posłowie ( wszystkich opcji) sporządzili pod wybory i niechlujnie. Ponieważ nie załatwiono ustawowo -po pierwsze przekształcenia gruntów pod budynkami z tzw. użytkowania wieczystego we "własność" - faktyczne wyodrębnienia bywają fikcją i zamiast osłabiać molocha zarządzania spółdzielczego ( podobno o to też chodziło) - tylko go wzmacniają. Bo jak się od dyktatu zarządu, rady nadzorczej uwolnić- jeśli kawałeczek ziemi wciąż zostaje własnością wspólną? I np o przekształceniu kiedyś tam wieczystego użytkowania we własność i tak wymaga także wniosku spółdzielni, bo ona jest " osobą prawną"? A że lokal można wyodrębnić? Można, ale w skutkach - nie za złotówkę. Bo: a) zabieg notarialny kosztuje u mnie 1100 zł; b) podatki przejmie lokator na siebie; c) za wszelkie remonty, modernizacje itp może zostać dodatkowo obciążony. A i z czasem za współwłasność gruntu też zapłaci wg innej stawki- wedle dochodów na głowę w gospodarstwie. Czyli- pożytek żaden, prawne korzyści - wcale nie większe niż w przypadku tzw. lokalu własnościowego, wydatek- duży i do końca nie określony, a zależność wobec zarządu mniejsza tylko w słowach ustawy, faktycznie taka sama, albo i większa. Ciekawią mnie opinie i doświadczenia Sąsiadów z blogowiska.









