Bez obrazy- komentarz do komentarza. Co o trenerze i sprawie sądzi Adam Małysz- wiadomo. Cytowałem jego wypowiedź w blogu, czytałem inne, identyczne wywiady. Że wszystko odbyło się w złym stylu, że ceni tego właśnie trenera i tak dalej. Opinia sportowca jest nie tylko dżentelmeńska, także robi wrażenie szczerej- bo któż może kazać Małyszowi mówić coś innego niz myśli? A że sezon ma gorszy? Fakt- ma. Podobnie, jak poprzedni miał znakomity- pod tą samą opieką. Czyli, co? Błędy szkoleniowe? Może. Pomaleńku, ale jednak zbliżający się finisz kariery? Nie wierzę, lecz teoretycznie też możliwe. Ale przypomnę, że miał Małysz gorsze kryzysy, miał nawet zamiar kończyć skakanie- a potem stało się coś fenomenalnego. I trwało latami! Dalej- czy oceniając skoki w ogóle możemy od wielu lat mówić o dobrym, albo złym sezonie? Przecież liczy się tylko Adam Małysz, inni przez cały czas są w dalekim tle. To, jak - można winić jednego trenera, że w tym roku nie stał się cud? Nie jestem za tym trenerem, opowiadam się tylko przeciw za łatwym ocenom i przeciw działaniom odległym od taktu, umowy o pracę itd. Nawet zwolnić dobrze jest umieć należycie... I o to mi chodzi. A tak łatwe tego rodzaju decyzje są dla mnie-przepraszam- ucieczką przed współodpowiedzialnością metodą jej przerzucenia na kogoś innego. A jeśli następny sezon- odpukuję w niemalowane- będzie podobny? Barnaba