Idź do strony: 1

  • Autor
  • Wiadomość
Michał Listkiewicz podał się do dymisji. Co prawda nastąpi to dopiero 14 września, jednak taka deklaracja z ust prezesa PZPN-u padła. Czy to uratuje kiepskie oblicze polskiej piłki nożnej?
Nie dajmy się zwariować. Po pierwsze- nie dymisja, lecz akces skróconej kadencji plus zapowiedź, że nie będzie kandydował do stanowiska prezesa; i -tylko tyle; Po drugie- jest błędem i uproszczeniem sprowadzaniem problemów piłki do osoby prezesa i wiara, że jesli przyjdzie nowy- to już będzie z górki. Już podobnie w piłce bywało i zmiana osoby nie przynosiła zmiany sytuacji. A przypomnę, że raz nawet użyto osoby i autorytetu Kazimierza Górskiego, któremy dano prezesurę, jako postacji najbardziej godnej z godnych. I co- udało się zmienić układy oraz zwyczaje? Po trzecie- tendencje odnawiania stowarzyszenia przez układy administracyjno-polityczne, jeśli zlekceważy się formy i normy- może skutkować scemementowaniem się obecnego grona władnych działaczy. Posłużenie się zaś dla odnowy wątpliwymi liderami z wnętrza światka piłkarskiego ( eksbramkarz i eksstrzelec bramek), głośnymi w sensie tonu wypowiedzi, ale chwiejnymi w postawach oraz ocenach też nie przyniesie drożdży fermentu wewnętrznego. Dzisiejsze próby reform- nawet szczere w intencjach oraz ocenach sytuacji są za bardzo kibicowskie, a pod względem metody trącą amatorszczyzną.
W sumie- nie ma jeszcze nawet jaskółki, a my już oczekujemy wiosny. Oby nadeszła, ale nad tym dopiero przyjdzie popracować. Lepiej niż dotychczas...
Właśnie przeczytałem w gazecie pozjazdowy wywiad z prezesem. I znalazłem w nim, generalnie, potwierdzenie wcześniej formułowanych tez. Ton szczerości mi się podoba, ale czy poza osobistą nutką coś rzeczywiście wnosi? Nie! Nie - tu, to-tam; nie - tak, to inaczej... Powtarzam: jestem przeciw personifikowaniu problemów piłki, przeciw sprowadzaniu ich do jednej osoby. Winne są- system, nawyki, może i za łatwe pieniądze- bo to psuje; inne korzyści -materialne oraz honorowe, jeśli ktoś nie rozumie, że za to trzeba podjąć pewne zobowiązania. Wystarczy popatrzeć na obecny już wyścih do prezesury, z europoslem i teraz jeszcze dwoma ekspremierami na czele. Do pierwszego -nie mam wątpliwości, w tylu już był miejscach, że teraz szuka kolejnego przeskoku z pozycji głośnej na może jeszcze głośniejszą, pozostali to raczej przejaw szukania plastra niź odnowicieli. Będą mieli na to czas. ochotę, możliwości? A najwyżej potem podnie: jeśli nawet ONI nie poprawili sytuacji, to chyba nikt już nie poprawi... Plaster, alibi itd? A w tle sytuacja, że ktoś jednen zostaje zmuszony do powiedzenia "pas"- z uznaniem współwiny , po to, by materialnie zarobić ( pensja plus 50%), a prestiżowo też nic nie stracić. Czyli- taka głośna, ale gra pozorów, prawda? PS. A Listkiewicza mi trochę żal- po jeżdżą po nim bez umiaru. w zlym stylu -choć i jego styl nie zawsze mi odpowiada. Ale, jak to było w klasyce? "Sam chciałeś Grzegorzu Dyndało..."!

Idź do strony: 1

Wydruk ze strony www.blogbox.com.pl