Ola, która uwalnia łachy
- Przychodzisz, płacisz piątaka, rzucasz swoje ciuchy, buty czy książki, i zabierasz ze sobą, co chcesz. Zresztą wcale nie musisz nic przynosić, bo ciuchów jest strasznie dużo i starczy dla wszystkich - mówi Ola Pawelska, jedna z organizatorek akcji „Uwolnij łacha”. Wielka wymiana ciuchów (i nie tylko) już 5 grudnia. Akcji patronują Blogbox i serwis dziennikarstwa obywatelskiego Infotuba.pl.
Zofia Bysiec (Infotuba.pl): Jak właściwie wygląda to uwalnianie łachów? Przychodzę z torbą ubrań i co dalej?
Ola Pawelska: Zasada jest prosta: przychodzisz, płacisz piątaka, rzucasz swoje ciuchy, buty czy książki, i zabierasz ze sobą, co chcesz. Zresztą wcale nie musisz nic przynosić, bo ciuchów jest strasznie dużo i starczy dla wszystkich. Zależy nam, żeby to było jak najmniej sformalizowane, jak najbardziej powszechne, przyjazne i wolne. Na razie na Facebooku 750 osób potwierdziło przybycie. Ale nie ma żadnego obowiązku potwierdzania. Wystarczy przyjść, to cały regulamin.
Z.B.: Jak się zaczęło uwalnianie łachów?
O.P.: Na początku z Kasią Ogonowską i Teresą Skubij robiłyśmy wymiany u mnie w domu, na stryszku. Tak po prostu, między koleżankami. Wiesz, przychodzi 30 dziewczyn, każda ma wielką torbę z Ikei pełną ciuchów. Potem zrobiłyśmy razem pierwszą imprezę w klubie na warszawskiej Pradze. Nie miałyśmy wtedy żadnych patronatów, tylko ogłoszenie na Facebooku i parę plakatów na mieście. Ale i tak przyszło ze 300 ludzi! Byli zachwyceni, pytali o następne Łachy. Przy drugiej akcji już ruszyłyśmy ostro z promocją. Media oszalały. Ze 700 osób przyszło! Ludzie przynosili wszystko: książki, zabawki, buty, ktoś przyniósł nawet regał, ktoś sokowirówkę. Łach staje się polem wymiany wszystkiego. Chodzi o to, żeby dać drugie życie temu, co zalega na dnie szafy. Po tych dwóch akcjach zostało nam ponad pół tony ciuchów!
Z.B.: I co z nimi zrobiłyście?
O.P.: Oddałyśmy wszystko do PCK.
Z.B.: Dwa poprzednie Łachy były na Pradze. A w tym roku?
O.P.: Przenosimy się do klubu Coco de Oro na Żoliborzu. To ponad 550 metrów kwadratowych powierzchni. Główna wymiana będzie w sali koncertowej, w sali obok będzie można coś zjeść. Tradycyjnie już urządzamy kącik dla dzieci. A wieczorem taneczna impreza!
Z.B.: Zastanawiałaś się, skąd wziął się sukces Łacha?
O.P.: Na łachu wytwarza się specyficzna atmosfera leniwej, domowej imprezy. Wszyscy się czują tak, jakby wyciągali ciuchy ze wspólnej szafy, tyle że takiej wielkiej. Ciepły, domowy klimat - to się liczy.
Z.B.: Kto przychodzi na łacha? Dziewczyny, które lubią zakupy?
O.P.: Przede wszystkim tak, ale nie tylko. Przekrój wiekowy jest od dwóch do 82 lat. Mimo wszystko jest sporo facetów. Rodziny z dziećmi. Dużo osób starszych. Środowisko homoseksualne też bardzo lubi łacha. Dwie poprzednie edycje były na Pradze, przychodzili okoliczni menele. Potem spotykam takiego menela na ulicy i patrzę – o, on ma kurtkę mojego kolegi!
Z.B.: A Ty? Dużo masz rzeczy z Łacha?
O.P.: Bardzo dużo! Od roku sobie w ogóle nie kupiłam nic nowego. Moje uzależnienie od lumpeksów się skończyło, odkąd zaczął się Łach. Wszystko jest z Łacha od a do z. O, na przykład te spodnie. I ta bluzka też, i ten sweter.
Imprezie patronują serwisy Infotuba i Blogbox.
Start: 5 grudnia, godz. 12, klub Coco de Oro przy ul. Potockiej 14 (Żoliborz).
Wstęp: 5 zł.
- DODAJ KOMENTARZ (0)
- POLEĆ ZNAJOMEMU
- ZGŁOŚ MODERATOROWI
- NARZĘDZIA:
- « Poprzedni
- Następny »
- Strona główna


Kanał RSS







