Katarynagate czyli triumf hipokryzji
Oczywiście, „Dziennik” nie ujawnił wprost danych osobowych kataryny. Ponadto redaktorzy Sylwia Czubkowska i Robert Zieliński w słodkich słowach podkreślili, że tych danych nie zamierzają ujawnić, chociażby po to, żeby uchronić ją przed rodziną Czumów. Nie zmienia to faktu, że ilość informacji o blogerce, jaka znalazła się w artykule w połączeniu z propozycją nie do odrzucenia, jaką gazeta miała jej złożyć, można podsumować jednym słowem – egzekucja. Gdyby hipokryzja miała skrzydła, ta w wykonaniu „Dziennika” fruwałaby pod Księżyc.
Powody, dla których gazeta zdecydowała się na zidentyfikowanie jednej z najbardziej znanych postaci polskiej blogosfery, mogą być różnorakie: od prywatnej wendetty redaktorów „Dziennika”, którym kataryna swego czasu zalazła za skórę, po naciski ze strony Czumów bądź działających w ich imieniu rządu czy nawet służb specjalnych. To jednak w tej sytuacji nie jest najważniejsze.
To, co jest najważniejsze, to stosunek „Dziennika” do niezbywalnej cechy wyrażania opinii w Internecie – prawa do anonimowości. Ma być ono wygodnym pretekstem do bezkarnego opluwania osób publicznych i, używając słów Cezarego Michalskiego, dania upustu własnej „woli mocy”. I owszem, pewnie jakieś 90% internetowych komentarzy nie przedstawia sobą jakiegokolwiek poziomu. Ale zawsze zostaje te 10%, które mają jakiś sens i powstają z wyższych powodów niż potrzeba wyżycia się. Zwrócił na to uwagę nawet Łukasz Warzecha, pracujący dla tego samego koncernu medialnego. Jeśli uznajemy Internet za rzecz pozytywną, musimy go przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza.
Więcej, jesteśmy zdania, że działalność kataryny, galopującego majora i innych internetowych sław niesie pożytek nie tylko dla blogosfery, ale też dla publicznego dobra. Bez tego mechanizmu kontrolnego krytykowani politycy i dziennikarze byliby jeszcze bardziej skłonni do popełniania nadużyć. Blogerzy robią to, co powinna robić każda dobra prasa.
Zastanówmy się, jak, według redakcji z ulicy Domaniewskiej, miałaby wyglądać alternatywa? Czy przy logowaniu się do Internetu każdy musiałby podawać własne imię, nazwisko i numer PESEL? I każdy ślad czyjejś bytności w sieci byłby takimi danymi opatrzony? Owszem, rozwiązałoby to problem „anonimowych rycerzy” redaktora Michalskiego. Ale cena, jaką za to jako społeczeństwo zapłacilibyśmy, byłaby o wiele większa niż wartość bezstresowego snu osób publicznych.
Jeśli kataryna po ujawnieniu swojej tożsamości przez „Dziennik” zamilknie, będzie to ze szkodą nie tylko dla blogosfery, ale też dla jakości debaty publicznej, a nawet – nie ukrywajmy – dla wolności słowa, okrągłą rocznicę odzyskania której zamierzamy niedługo świętować. Jeżeli bowiem anonimowy bloger pod naciskiem osób, którym nadepnął na odcisk, zostanie zmuszony do zakończenia działalności, jak to wpłynie na innych anonimowych blogerów? I czy nie będzie to oznaczało de facto ograniczenie swobody publicznego wyrażania własnych opinii dla osób, których pozycja, władza czy pieniądze pozwolą im na robienie tego pod własnym nazwiskiem?
Dlatego zdecydowaliśmy się na przeklejenie obrazka, który naszym zdaniem wyraża stanowisko, jakie zajmujemy w tej sprawie. Znaleźliśmy go na blogu http://1.polityk.salon24.pl/ - myślimy, że autor nie będzie miał nic przeciwko jego dalszemu rozpowszechnianiu.

- DODAJ KOMENTARZ (0)
- POLEĆ ZNAJOMEMU
- ZGŁOŚ MODERATOROWI
- NARZĘDZIA:
Popieramy katarynę
Ostatnia afera w blogosferze wywołana przez maile, jakie Krzysztof Czuma miał wysyłać do Igora Jankego w sprawie krytycznych wobec Andrzeja Czumy wpisów blogerki o pseudonimie "kataryna", musi wzbudzić zaniepokojenie. Jeśli treść przedstawionych wiadomości jest prawdziwa, oznacza to, że syn ministra sprawiedliwości usiłuje zastraszyć autorkę i właścicieli portalu, opierając się na sile swojego nazwiska i - w domyśle - możliwościach, jakie do dyspozycji ma jego ojciec. Trudno znaleźć coś, co by w szerszym stopniu otwierało drogę do nadużyć władzy.
Dlatego, jako serwis mający w założeniu skupiać to, co najlepsze w polskiej blogosferze., a także uwzględniający też publikacje samej kataryny, poczuliśmy się w obowiązku zareagować. Popieramy katarynę w jej publicystycznej działalności i uważamy, że wytoczenie wobec niej postępowania stanowiłoby poważne naruszenie wolności słowa w naszym kraju.
Prawdą jest oczywiście to, na co zwracają uwagę niektórzy blogerzy: anonimowość w sieci nie równa się bezkarności. Przestępstwo popełnione w cyberprzestrzeni powinno być ścigane z równą surowością jak to popełnione w świecie realnym. Niemniej jesteśmy przekonani, że w tym wypadku do przestępstwa nie doszło. kataryna, jak każdy obywatel, ma prawo do wyrażania swoich opinii na temat władzy. To, że często są one krytyczne, nie może być podstawą do ich ścigania prawnego - zwłaszcza przez osobę powiązaną z obecnym rządem.
Naturalnie, nie negujemy, że i Krzysztof i Andrzej Czuma mają prawo do procesu sądowego jeśli poczują, że ich dobra zostały naruszone. Jest jednak różnica między procesem wytoczonym zwykłemu obywatelowi przez drugiego zwykłego obywatela a wytoczonym przez najbliższą rodzinę ministra sprawiedliwości - a może i samego ministra. W tym drugim wypadku obserwator może stawiać pytania o faktyczną bezstronność prokuratury i sądu, a przez to i sprawiedliwość samego wyroku. To, co legalne nie zawsze jest tym, co przystoi.
Dlatego liczymy na szybką i zdecydowaną reakcję Andrzeja Czumy, w której ustosunkowałby się do gróźb stawianych przez swojego syna. Jako człowiek odpowiedzialny za praworządność w Polsce jest do tego szczególnie zobowiązany.
- DODAJ KOMENTARZ (0)
- POLEĆ ZNAJOMEMU
- ZGŁOŚ MODERATOROWI
- NARZĘDZIA:
Salon24 - uwagi
Jak zapewne zauważyliście, w ostatnich dniach znany i lubiany serwis Salon24.pl przeszedł poważne zmiany w swoim enginie.
Niestety, jak może też zauważyliście, w wyniku tych zmian część blogów z tamtej platformy nie jest pobierana przez Blogboxa. Pracujemy nad tym na bieżąco, po części udało już się nam sprawę załatwić i liczymy na pełny sukces w najbliższym czasie. Niemniej jesteśmy tylko ludźmi i zawsze mogliśmy coś przeoczyć - dlatego prosimy o pomoc z Waszej strony. Jeśli któryś z Salonowiczów zauważy, że treści z jego bloga nie są pobierane przez nasz serwis, prosimy o kontakt. W tej sposób szybciej przywrócimy normalność :)
Pozdrawiamy,
Redakcja Blogboxa
- DODAJ KOMENTARZ (0)
- POLEĆ ZNAJOMEMU
- ZGŁOŚ MODERATOROWI
- NARZĘDZIA:
- « Poprzedni
- Następny »
- Strona główna


Kanał RSS







